|
*** KK nie wie czy płód można uznać za istotę ludzką: „Prawo nie powiada, ze czyn ten [aborcja] równa sie zabójstwu, jako ze nie mozna jeszcze mówic o zywej duszy w ciele, które nie odczuwa, nie jest jeszcze uformowane i nie posiada zmyslów - pisal Augustyn. - Któz nie sklania sie raczej ku mysleniu, ze nieuksztaltowane plody wiedna jak ziarna, które nie wykielkowaly.”
W 1140 roku Gracjan sporzadzil pierwsze zestawienie prawa kanonicznego, które zostalo przyjete przez Kosciól. Kodeks Gracjana zawieral kanon Aliquando, stwierdzajacy ze „aborcja jest zabójstwem tylko gdy plód jest uksztaltowany”. Jezeli plód nie byl uksztaltowany, dokonanie aborcji nie stanowilo zabójstwa.
Sw. Tomasz utrzymywal, ze aborcja nie jest zabójstwem dopóki plód nie otrzymal duszy i nie stal sie w ten sposób osoba ludzka.
W encyklice zatytulowanej Evangelium Vitae (Ewangelia zycia) papiez Jan Pawel II potwierdzil opinie Kosciola, przyznajac ze nie wiemy, kiedy plód staje sie osoba ludzka
Katolicy na rzecz Wolnego Wyboru Organizacja na rzecz Sprawiedliwosci Spolecznej http://www.catholicsforchoice.org/nobandwidth/English/international/Polish/ABORTION.pdf http://www.catholicsforchoice.org/lowbandwidth/howtotalk.htm
*** "w 1974 roku Kościół katolicki w wydanej przez Swiętą Kongregacje Doktryny Wiary "Deklaracji o wykonywaniu aborcji", przyznał, iż nie jest jeszcze do końca jasne od którego momentu można uznać płód za istotę ludzką. Ponieważ jednak powszechnie przyjmuje się, że kobiety są istotami ludzkimi i w związku z tym posiadają pełnię praw do działania wedle własnych przekonań, dlatego jest całkowicie uzasadnione aby katolicy, bez względu na swoje osobiste przekonania na temat moralnego wymiaru aborcji, popierali prawa, które pozwalają kobietom chronić własne życie, zdrowie i przekonania. Z tego oraz szeregu innych powodów, politycy katoliccy na całym świecie popierają takie ustawodawstwo, ktróre gwarantuje bezpieczną, legalną i powszechnie dostępną aborcję." http://www.federa.org.pl/aktualnosci/listy/list_do_prezydenta.htm
„Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny”: „”Syndrom postaborcyjny" w świetle badań” http://www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/dodatki/dodatkowe1.htm#2
„Krytyka ideologicznego używania terminu "syndrom poaborcyjny"” http://www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/biuletyn21/biuletyn21_2.htm
*** Radosław Tworus, psychiatra z Centrum Psychoprofilaktyki i Terapii: - Każde traumatyczne doświadczenie rodzi stres. Rozwód, śmierć w rodzinie, strata pracy niekiedy wywołują zaburzenia psychiczne. Objawy są podobne. Do trudnych zdarzeń należy aborcja. Dlaczego na siłę próbuje się stworzyć z jej skutków jednostkę chorobową? To chęć nazwania zjawiska, po to by uznać je za poważny problem. W całej dyskusji o aborcji gra się na emocjach. Syndrom jest tylko jednym z instrumentów. W mojej ocenie płody na slajdach obrońców życia są już ukształtowane, to zabiegi wykonane późno. I nigdy nie ma pewności, dlaczego doszło do przerwania ciąży.
*** 61% Polaków jest za zlagodzeniem ustawy antyaborcyjnej Większość ankietowanych (61%) opowiada się za złagodzeniem przepisów dotyczących aborcji. Zwolennicy zaostrzenia prawa o przerywaniu ciąży stanowią jedną piątą badanych (20%), a niemal taka sama liczebnie grupa (19%) nie ma wykrystalizowanej opinii w tej sprawie.
Ponad połowa respondentów (56%) uważa, że kobiety powinny mieć możliwość przerywania ciąży ze względu na szczególnie ciężkie warunki materialne lub trudną sytuację osobistą.
Im badani są lepiej wykształceni, tym większy ich odsetek uważa, że prawo o przerywaniu ciąży należy zmienić, a im gorzej - tym więcej przeciwników zmiany, ale także tym więcej osób niemających zdania w tej sprawie.
Opinie ankietowanych w tej sprawie silnie związane są z ich wykształceniem: im ono niższe, tym więcej zwolenników zaostrzenia prawa, a im wyższe, tym więcej pragnących jego liberalizacji. http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2003/K_139_03.PDF
*** A może w takim razie pokusić o sformułowanie utylitarnej definicji ludzkiego życia poprzez odwrócenie definicji śmierci człowieka? Skoro obecnie medycyna za bezsporny dowód zgonu uznaje ustanie aktywności mózgu (tzw. płaski eeg) i czas ustania tej aktywności wpisuje sie w akcie zgonu (o ile umierająca osoba była podłączona do monitora), to tak samo można uznać, że nie może być mowy o ludzkim życiu dopóki u rozwijającego się zarodka nie wystąpi aktywność mózgu. http://www.antykoncepcja.com.pl/index.htm http://www.antykoncepcja.com.pl/Antykoncepcja_po2.htm
*** Naukowa wizja poczęcia człowieka, mniej tajemnicza niż wizje religijne, nie szuka odpowiedzi na pytanie o cel opisywanego zjawiska, lecz odpowiada na pytanie, jak i dlaczego ono zachodzi. Według współczesnej biologii samo połączenie obu komórek rozrodczych nie musi być równoznaczne z nadaniem zygocie statusu istoty ludzkiej. Kryteriów w wyznaczaniu początku nowego życia może być wiele. Dla biologa uznanie w pełni nowego życia może wymagać przykładowo całkowitej koordynacji genów nowego osobnika.
Jednokomórkowy zarodek – zygota – zawiera dwa oddzielne jądra komórkowe zwane przedjądrzami. Pochodzą one z komórki jajowej i plemnika. Przez pierwszy dzień rozwoju zygoty ludzkiej jej genetyczny materiał dziedziczny nie dość, że jest rozdzielony w obu przedjądrzach (męskim i żeńskim), to do tego jest nieaktywny. Dopiero podczas pierwszego podziału zarodka, tj. około 24 godziny po zapłodnieniu, dochodzi do połączenia się DNA pochodzącego z komórki jajowej i plemnika. Wówczas geny matki i ojca zarodka po raz pierwszy utworzą jedną grupę. Jednak jeszcze przez co najmniej cztery dni pozostają one w stanie nieaktywnym. W tym czasie życie kilkukomórkowego zarodka ludzkiego podtrzymywane jest wyłącznie przez produkty genów matczynych zgromadzonych jeszcze w niezapłodnionej komórce jajowej. Dlatego z punktu widzenia biologii interwencje na tym etapie rozwoju (badania na wczesnych zarodkach, wyprowadzanie linii zarodkowych komórek macierzystych, aborcja wczesnoporonna) nie mają takiego samego charakteru jak w starszych stadiach rozwojowych. Nie każda zygota jest potencjalnym człowiekiem. Wiele zarodków obumiera dość szybko z przyczyn naturalnych. Na przykład z powodu aberracji genetycznych z niektórych zarodków rozwijają się groźne nowotwory. Czy w momencie poczęcia również i one uzyskały człowieczeństwo? Jeśli tak, to kiedy i w jaki sposób je tracą?
Innym kryterium człowieczeństwa zarodka może być wyodrębnienie się grupy komórek, które utworzą organizm. Następuje to w stadium blastocysty, liczącym około 120 komórek. Prawie połowa komórek blastocysty tworzy w trakcie rozwoju błony płodowe i pozazarodkowe tkanki płodowe. Podtrzymują one życie płodu wspólnie z tkankami matki. Po narodzeniu nie pozostaje po nich żaden ślad.
Za podstawowe dla człowieczeństwa płodu uznane być może również wykształcenie się przyszłych organów ciała ludzkiego. Jednak procesy te przebiegają stopniowo. Czy za moment przełomowy należy uznać chwilę, w której rusza akcja serca, czy też wykształcenie się mózgu i układu nerwowego? Skoro za moment śmierci osobnika uważa się zanik akcji mózgu, to może za początek życia należałoby uznać moment, gdy neurony zaczynają przekazywać pierwsze bodźce nerwowe?
Dusza do podziału
Osobny problem dla biologa stanowi nieostra granica jedności człowieka jako osobnika, co teolog zapewne nazwie uzyskiwaniem duszy. Bliźnięta jednojajowe powstają przez rozdzielenie zarodka na dwie autonomiczne części. Tworzą się dwa identyczne genetycznie, ale nie fizycznie (naukowcy mówią, że są one „różne fenotypowo”) osobniki – naturalne klony. Może nastąpić to w różnych stadiach wczesnego rozwoju. Jeśli od momentu poczęcia zarodek taki posiadał duszę, to czy bliźnięta dzielą ze sobą jedną duszę, czy też każde z nich posiada własną i rozmnożyły się one w momencie podziału zarodka na dwie części?
Zarodki mogą również łączyć się ze sobą, tworząc chimery. Czy tak powstały osobnik ma jedną, czy dwie dusze? Czy jego człowieczeństwo zaczęło się w momencie poczęcia, czy też w momencie połączenia obu składowych jego ciała? W dodatku mogą być to składowe różnopłciowe – męska i żeńska, w zależności od płci każdego z łączących się ze sobą zarodków. Na pytania te biolog nie ma co szukać bezpośredniej odpowiedzi, a i teologowie chyba nie mają recepty. http://polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1194373&MP=5
*** Kobieta kontra płód
Ci, którzy -
podobnie jak Szczuka - skupiają się na kobiecym cierpieniu, przeważnie
nie robią następnego kroku. Nie mówią jasno, wyraźnie i otwarcie, że
płód nie cierpi. Na tym etapie życia płodowego, kiedy dokonywana jest
aborcja, płód nie ma jeszcze dostatecznie rozwiniętego systemu
nerwowego, aby móc odczuwać fizyczne cierpienia. Nie ma również ani
świadomości, ani wyobraźni, aby móc cierpieć psychicznie. http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2340297.html
|